Pamiętacie film piąty element? W tym filmie jest scena, w której niebieska diva śpiewa piosenkę operowym głosem. Zawsze mi to podobało, nie wiem dlaczego, ale taki głos działa na mnie zawsze.
A wyobrażacie sobie mężczyznę śpiewającego takim głosem? Nie? Ja też sobie do tej pory nie byłem w stanie tego wyobraźić…
Niestety wordpress wyświetla tylko dwa filmiki naraz wiec muszę rozdzielić newsa, oto dalsza część:
Jazz dla mnie to:
Wariacje.
US 3 – Cantaloop
Myślę, że każdy, albo większość słyszała ten utwór. Jazz potrafi wszystko. Potrafi złączyć ze sobą rożne gatunki muzyczne i zarazem zachować ich odrębność i neutralność. Jazz, funky, hip-hop, dance… W tym utworze każdy znajdzie coś dla siebie.
Jazz dla mnie to:
Seks.
All That Jazz – Fragment z filmu „Chicago”
Wizualizacja i muzyka w tym utworze tworzą prawdziwy dreszczyk emocji. Muzyka idealnie komponuje się z tym, co przedstawiają nam aktorzy. Co jedynie świadczy, że jazz potrafi wywołać wywołać uczucia skrajne. Hmm…
Jazz to dla mnie wszystko. To jedyny gatunek muzyczny, który mogę dostosować do siebie w zależności od mojego nastroju i danej chwili. Mógłbym zaprezentować masę innych przykładów, które reprezentują każde z opisów. Niemniej te wydają mi się najlepsze. Moja podroż z jazzem (po mimo kilkuletniego stażu) dopiero się zaczyna. Mam nadzieję, że się nigdy nie skończy…
Rutyna. Dzień, jak co dzień. Rano człowiek wstaje po to, żeby iść do pracy (praca w niedziele, to skandal!). A w samej pracy? Jak to w pracy, garstka klientów, jednych omija się obojętnie, innym się pomaga i udziela informacji, a od następnych nie można oderwać wzroku. Rutyna.
Wśród tych klientów trafił się jeden, który mnie pochłoną do reszty. Rozmowa z nim trwała przeszło czterdzieści minut, a jego wiedza na temat jazzu przewyższała moją kilkakrotnie. Na koniec rozmowy z jego ust padło takie stwierdzenie, „Zadaj sobie pytanie, czym dla ciebie jest jazz. Wtedy go zrozumiesz”.
Dziś po raz pierwszy (zapewne nie ostatni) chcę zadać sobie to pytanie. Czym tak właściwie jest dla mnie jazz?
Jazz dla mnie to:
Improwizacja.
Motion Trio i Bobby McFerrin, Warsaw Summer Jazz Days 2002.
Wierzcie lub nie, ale ten filmik to czysta improwizacja. Prawdziwy geniusz! Trzech polskich akordeonistów w połączeniu z prawdziwą wokalną legendą jazzową to mieszanka niezwykła. Niesamowita do tego stopnia, że każda sekunda tego utworu pochłania mnie do reszty. Reakcja publiczności świadczy o wszystkim.
Jazz dla mnie to:
Emocje.
Manu Katche Quintet – Song for Her
Dla mnie jazz opiera się przede wszystkim na emocjach. Zaryzykuję nawet, że jazz jest bardziej emocjonalny od innych gatunków muzycznych. Sama muzyka potrafi powiedzieć wiele i zarazem tak mało. I na dodatek bez ani jednego słowa…
Czasami każdego człowieka ogarnia uczucie, które sprawia, że człowiek staję się zamknięty na wszystko, co go otacza. Nie słyszy, co go otacza i zarazem nie słyszy samego siebie. Smutek potrafi cię dopaść nawet w chwilach radości…
Nie wiem, dlaczego, ale ten filmik przyszedł mi do głowy jak pomyślałem o tym, o czym chcę napisać.
Człowiek potrafi się zaniedbać. Obiecałem sobie, że będę tego bloga prowadził w miarę aktualnie, ale nadmiar pracy i zajęcia na uczelni skutecznie odbierają mi ostatnie chwile wolnego czasu. Ale tym razem powiedziałem sobie „dość!”. Znajdę codziennie odrobinę czasu, żeby chociażby jeden wpis. Jestem cholernie zawziętym człowiekiem, jak sobie coś postanowię tak już po prostu będzie, więc spodziewajcie się w miarę częstej aktualizacji.
Filmik, który chcę Wam zaprezentować wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nie tylko uświadomił mi, czym naprawdę może być sztuka, ale także nauczył, że to, co z pozoru wydaję się być bez sensu, tak naprawdę w istocie jest czymś genialnym. Wystarczy inne spojrzenie…