Jazz.
grudzień 30, 2007 @ 8:47 pm (Urok)
Tags: emocje, improwizacja, Jazz, muzyka, seks, wariacje
Rutyna. Dzień, jak co dzień. Rano człowiek wstaje po to, żeby iść do pracy (praca w niedziele, to skandal!). A w samej pracy? Jak to w pracy, garstka klientów, jednych omija się obojętnie, innym się pomaga i udziela informacji, a od następnych nie można oderwać wzroku.
Rutyna.
Wśród tych klientów trafił się jeden, który mnie pochłoną do reszty. Rozmowa z nim trwała przeszło czterdzieści minut, a jego wiedza na temat jazzu przewyższała moją kilkakrotnie. Na koniec rozmowy z jego ust padło takie stwierdzenie, „Zadaj sobie pytanie, czym dla ciebie jest jazz. Wtedy go zrozumiesz”.
Dziś po raz pierwszy (zapewne nie ostatni) chcę zadać sobie to pytanie. Czym tak właściwie jest dla mnie jazz?
Jazz dla mnie to:
Improwizacja.
Motion Trio i Bobby McFerrin, Warsaw Summer Jazz Days 2002.
Wierzcie lub nie, ale ten filmik to czysta improwizacja. Prawdziwy geniusz! Trzech polskich akordeonistów w połączeniu z prawdziwą wokalną legendą jazzową to mieszanka niezwykła. Niesamowita do tego stopnia, że każda sekunda tego utworu pochłania mnie do reszty. Reakcja publiczności świadczy o wszystkim.
Jazz dla mnie to:
Emocje.
Manu Katche Quintet - Song for Her
Dla mnie jazz opiera się przede wszystkim na emocjach. Zaryzykuję nawet, że jazz jest bardziej emocjonalny od innych gatunków muzycznych. Sama muzyka potrafi powiedzieć wiele i zarazem tak mało. I na dodatek bez ani jednego słowa…
Jazz dla mnie to:
Mat powiedział(a),
grudzień 30, 2007 @ 9:42 pm
Nie mogę się zgodzić z tym, że jest to najbardziej emocjonalny z gatunków muzycznych. Jasne, emocje się z niego wylewają potokami dźwięków, ulatują wraz z uczuciami włożonymi w tworzenie czegoś specjalnego i niepowtarzalnego, ale jednak żaden utwór jazzowy tak na mnie nie wpłynął jak kompozycje Wagnerowe, gdzie każdy dźwięk żyje własnym życiem, a razem z kompanami opowiada wspaniałą historię.
Ale Wagner swoim lotem trzmiela, a jazz jednak w innej kałuży siedzi i leje ukojenie na zdenerwowana duszę i obolałe kakofoniami uszy. Jest on, jak każdy inny gatunek muzyczny, wspaniały na swój sposób - czasem trochę bardziej od innych, czasem trochę mniej, ale jednak… lubię jazz.